Czytając, słuchając, każdy sam winien wiedzieć co przekaz w nim zostawia, czy manipuluje, a jeśli tak jest to... to zapraszam.


Polski bard, poeta, kompozytor, czasem malarz - Jacek Kleyff, (ur. 1947 roku, Warszawa). Ukończył co sobie sam wybrał, ale na Politechnice Warszawskiej. Razem z Januszem Weissem i Michałem Tarkowskim (zastępujacym Romana Walisiaka) stworzył w latach 70 Salon Niezależnych, w nim spędził kilka lat.

Jak mu się znudziło, albo z powodów równie niezależnych, zamieszkał na wsi pod Lublinem, tam powstały zalążki Orkiestry na Zdrowie, które w 1987 roku w Warszawie, ukazały ją w całości.

Salon Niezależnych pokazał, siermiężną rzeczywistość, w groteskowy sposób ją opisując, rzeczywistość Polski czasów Gomułki, Gierka, Jaruzelskiego.
Salon Niezależnych

Z "Rozmowy" Jacka Kleyffa

Nie zawsze było wesoło, jak choćby podczas zajść marcowych 1968 roku. Aresztowanego studenta Politechniki Warszawskiej przesłuchiwał porucznik, który go z nagła zapytał: "Panie Kleyff, czy pan w ogóle wie, że jest Żydem?".

Odpowiadam: "Wie pan co, pana to brzydzi i mnie to strasznie brzydzi. Że moja babka jest Żydówką. Brzydzi mnie szczególnie dlatego, że się o tym wczoraj dowiedziałem. Bo rodzice ze strachu przed takimi jak pan nie mówili mi tego przez dwadzieścia jeden lat. Ojciec przewidział, że po mnie przyjedziecie, jak się dowiedział, co robię na uczelni. A przecież nie robię nic złego. Przeczuł i wczoraj mi powiedział […]. I mierzi mnie to równie bardzo jak to, że ze strony matki czwarte pokolenie w tył miałem przodka, który także dla pana, panie poruczniku, hymn Polski napisał. Józef Wybicki się nazywał."

"Matka, kupmy tych pomidorów jeszcze kilo, bo są ładne, na wszelki wypadek. Matka tak patrzy na mnie i mówi: Na wszelki wypadek to ksiądz ma jaja".

Artyści tamtych czasów, przez włodarzy PRL byli tolerowaną grupa zawodową, czy hołubioną? Tu w zależności od artysty, zawsze jednak byli pod ścisłą kontrolą rozmaitych ideowych opiekunów (czego w jak najmniejszym stopniu Państwu i sobię życzę). I podobnie jak wielu, tak i Kleyffowi nie udało się uniknąć różnych światopoglądowych koncesji. Występując w Salonie Niezależnych, gdzie ukazując systemowe wady, śmiało sobie z nich dworując, szedł w przeciwnym kierunku, niźli państwowy mecenas tego oczekiwał.
"Rozmowy"Jacka Kleyffa

Dlaczego miałby się czegokolwiek wystrzegać? Mimo bycia artystą, jest i człowiekiem, On ma się wystrzegać? Czy to my, mając własne przekonania, a artystę lubiąc, stojąc w rozkroku, między lubianym a własnymi przekonaniami, narzucamy mu ramy "wystrzegania się", które tylko i wyłącznie naszymi własnymi są.Memoriał 59


Nocnoautobusowa
Jacek Kleyff i Orkiestra na Zdrowie

Kochana, kochana już kończy się wódka,
nie tyle w butelce, co chory na serce ten świat;
nie tyle w butelce, co chory na serce,
złakniony powietrza i naszego serca, serca.

Ty wiesz jak,
ty wiesz jak, więc i ja:

chcę wierzyć dozgonnie,
że śmierć to nie koniec,
lecz to, co po niej, to pożywka
dla nieumyślnych kłamstw

tak wielu mesjaszy
wie wszystko o wszystkim,
no to czemu ich wizje
skłócają wyznawców tak?

A ja chcę wierzyć dozgonnie,
że śmierć to nie koniec,
lecz to, co po niej, to pożywka
dla nieumyślnych kłamstw;

tak, tak...
tak, tak...
...im wyżej nieznana -
- tym głębszy sens dla mnie śmierć ma.
...
...Nocnoautobusowa


...pedia o Salonie Niezależnych... o Orkiestrze Na Zdrowie... o Jacku Kleyffie
---
@baran dżon
Czytając, słuchając, każdy sam winien wiedzieć co przekaz w nim zostawia, czy manipuluje, a jeśli tak jest to, sporo pracy musi włóżyć, by tej manipulacji kres położyć, nie w przekaz, pracy w siebie, a jak już uporządkuje własne sprawy, pozostaną tylko wibracje z przekazu i będą one dla każdego inne, bo dlaczego miały by być takie same?
Tu za Kleyfem, "chcę wierzyć dozgonnie", że mimo ich różnic, wśród, znajdzie się element wspólny.