Być, mieć, czy.... grabić liście?


Rozmawiając o tym czy być, zastanawiając się czy mieć, na końcu zawsze pojawia się "no tak, ale wiesz...".

Wiem? Ale co wiem?

Wiem, że rozwój technologii, jego tempo, będzie tylko wzrastać. Chcąc czy nie, staniemy się z nią zrośnięci. Słowa, że "roboty nie mogą być świadome", nabiorą wtedy innego wymiaru.

Choć powszechne przekonanie mówi o tym, że świadomość robotów należy do science fiction, powyższe stwierdzenie pozwala zamienić "science fiction" na jutro. Scenariusz bliski i całkiem realistyczny.

Zakładając, że są już maszyny, które znacznie lepiej, dokładniej potrafią robić to samo co ludzie, wysiłek ludzki stanie się zbędny. Część decyzji zostanie scedowana na maszyny, już bez nadzoru ludzi, choć nadal zostanie zachowana kontrola człowieka nad nimi.

Można pokusić sie o twierdzenie, że czlowiek znajdzie się na początku drogi uzależnienia od maszyn. Ktoś powie, że człowiek nie będąc głupcem, nie odda pełnej decyzyjności maszynom. Owszem, świadomie nie, z własnej woli, nie. Można nawet założyć, że maszyny, będąc tylko nieświadomymi maszynami, tej władzy nie przejmą. Czy jednak z czasem, człowiek uzależniając się od maszyn, będzie miał jakiś wybór? Czy pozostanie mu tylko uznać ich decyzje?

Scedowanie na maszyny coraz bardziej zożonych problemów, może doprowadzić do stanu w którym człowiek nie będzie się bez nich mógł obejść. Może nastąpić moment, w którym człowiek, stale uzależniając się, nie będzie mógł ich już wyłączyć.

Zakładając jednak, że człowiek będzie mógł kontrolować maszyny we własnym otoczeniu, będzie to mógł robić tylko w ograniczonym zakresie. Pełny nadzór nad produkcją maszyn, będzie należał do wąskiej elity. Ta, dzięki nowocześniejszej technice, kontrolując budowę maszyn, będzie kontrolowała "masy". Jeśli z czasem w wyniku postępu, praca człowieka zostanie zmarginalizowana, "masy staną się bezużyteczne", pozostaną tylko cieżarem, zbędnym balastem.

Tu ktoś pozbawiony wszelkich skrupułów, może podjąć decyzję, niekoniecznie masom się podobające, począwszy od tych humanitarnych, skończywszy na eksterminacji. W zależności od przyjętych kryteriów, "masy", żyjące w higienicznie sprzyjających warunkach, będą szczęśliwe, jednak nie będą wolne. Można rzec, pojawi się "człowiek udomowiony".


"No tak, ale wiesz".

Wiem. Boimy się systemu, karmiąc system, "bo wiesz", nie potrafimy bez niego żyć, "bo wiesz", nie zastanawiamy sie w jakim kierunku zmierza, "bo wiesz".

Co będzie u kresu drogi? Czy nadal będziemy się zastanawiać nad być, czy mieć? Drogi liściu, "już wiesz".


---
@liść, u kresu drogi, dżon
inspiracja by rowszan, stale wychodzi na to, że ktoś kogoś grabi.