Inaczej tego nazwać nie sposób, jeśli się który obraża to na nauki zapraszam, bo mam już serdecznie dość...


... niekompetentnych nieudaczników, co to po rodzinie, albo innych takich, trudnią się, tak zwanym bezpieczeństwem.

Dlaczego? Bo poraz kolejny "wisi komunikat"

"Padłeś ofiarą wycieku hakerskiego z ALAB? Sprawdź w rządowym narzędziu
Minister Cyfryzacji Janusz Cieszyński poinformował o udostępnieniu cyfrowego narzędzia, dzięki któremu każdy z nas może sprawdzić, czy jego dane z ALAB wpadły w ręce hakerów i zostały upublicznione."

Jak nie Alab, to sraLab, jak nie sraLab, to sraBank, nie sraBank... to jasny szlag by was trafił. Dziady jesteście i tyle.

"Wczoraj polskie media obiegła informacja o ataku hakerskim, który często jest nazywany "największym w historii polskiej sieci". Jedna z największych ogólnopolskich sieci laboratoryjnych ALAB, współpracująca z wieloma przychodniami, klinikami, szpitalami i innymi placówkami medycznymi w całym kraju, padła ofiarą ataku hakerskiego ransomware ze strony grupy RA World. Firma nie chciała negocjować z cyberprzestępcami i zapłacić okupu, w związku z czym dane medyczne i osobowe ponad 50 tysięcy Polaków trafiły do internetu. Ta "pierwsza próbna" paczka danych zawiera kilka gigabajtów informacji, w tym dane osobiste i medyczne ponad 50 tysięcy osób."

No i co z tego?

Po primo - pierwsze, czy jakikolwiek prokurator nasłał z rana zbrojnych, by fraglesom z Alab dokopali?
Po primo - drugie, czy kiedykolwiek, jakiemukolwiek fraglesowi odpowiedzialnemu za bezpieczeństwo naszych danych i ich "wyciek" spadł włos z głowy?
Po primo - trzecie, jak ktoś skubnie bułkę ze sklepu, to natychmiast aparat się uaktywnia by biedakowi dokopać.
Po primo - czwarte, jak jakiś sędzia skubnie 50 czy 100 PLN-ów, to skubnie i już.

"Jakie konkretnie? Imiona, nazwiska, dane kontaktowe, numery PESEL oraz wyniki badań medycznych. Hakerzy z RA World przekonują jednak, że to dopiero początek - mała "zachęta" do współpracy dla ALAB i straszą, że przy dalszym braku "dobrej woli" z jego strony, 31 grudnia udostępnią 246 gigabajtów plików PDF i XML, w których znajdują się numery PESEL i nie tylko. ALAB zapowiedziało, że wkrótce wyda oficjalne oświadczenie i skontaktuje się z poszkodowanymi osobami, ale nie trzeba czekać na kontakt ze strony firmy, żeby sprawdzić, czy nasze dane zostały naruszone na skutek tego wycieku, bo Ministerstwo Cyfryzacji udostępniło specjalne narzędzie."

Haker jest od tego by co jakiś czas skubnąć komuś dane. Albo go złapiecie i udupicie albo jeśli nie potraficie, ten będzie skubał dalej. Wy jesteście od tego by nie hakera, tylko takich ancymonów, co do upublicznienia danych dopuścili, zwyczajnie "wsadzić", nawet nie "wsadzić", do pracy na kasie w Lidlu ich skierować, tam też z nowoczesną techniką będą mieli do czynienia. Wasza indolencja, z jednej strony jest uczciwie wykorzystana przez tych co dane skubią, z drugiej strony przez tych co tych danych strzec powinni.

Ja nie mogę mieć żalu do hakera, że hakerem jest, nie mogę mieć go również, do jełopów, co danych ustrzec nie potrafią. Mogę mieć pretensje do was, że do obu tych działań dochodzi, a dochodzi, bo nie trzeba tu jakichś wybitnych działań, wystarczy byście robili to za co wam płacimy.
Bo taki, jeden czy drugi z waszych, co to na czele strzyżenia "tego całego bezpieczeństwa" stoi, nie potrafiąc sobie poradzić, żadnych funkcji publicznych pełnić nie powinien.

A co on robi, kolejną "pierdułkę" pod nazwą "sam sobie sprawdź". No i jeszcze jedno potrafi, mianowicie na koncie X, potrafi o tym napisać. Aż tyle potrafi, za publiczne pieniądze. Aaa... potrafi jeszcze użyć zgrabego słowa "zanonimizowanym", taki to mądrala jest. Na tej popierdółce " bezpiecznedane.gov.pl", fajny ludzik jest, powstał pewnie w wyniku "burzy mózgów". Ta stronka namawia do pobrania mObywatela w wersji 2.0.

Tylko w jakim celu? By kolejne dane hakerzy mogli skubać? Co wy tam współpracujecie z nimi?

"Warto bowiem przypomnieć, że strona bezpiecznedane.gov.pl została uruchomiona po tym, jak pod koniec maja do sieci trafiły miliony loginów i haseł użytkowników z naszego kraju. Jak poinformował wtedy serwis Zaufana Trzecia Strona, na polskojęzycznym forum w sieci Tor opublikowana została baza danych zawierająca miliony skradzionych wpisów, pochodzących m.in. z usług pocztowych i bankowych, w tym poczta.onet.pl, poczta.wp.pl, online.mbank.pl, ingbank.pl, gov.pl, morele.net, x-kom.pl, allegro.pl czy facebook.com."

Pod koniec maja? Dziś mamy listopad. No to pochwalcie się drogie ministry, komu dokopaliście, bo dane wyciekły, komu, bo dysponujecie kolegami ministrami od RODO, dysponujecie aparatem represji. Jeden pozew pokażcie. Pokażcie, że macie jaja.

Bo jak na razie, to namawiacie wszystkich, by sobie "pobierali, zakładali, instalowali", mówicie, że każdy będzie miał "fajnie", a nie potraficie zwykłego porządku upilnować. Może tak być, bo jeśli te wszyskie "aplikacje", tworzą nieudolni koledzy, to kolegi ruszyć nie sposób, zwłaszcza jak się podzielił. A przypomnę, że simy zaczeliscie rejestrować "w  trosce...", miało pomóc... nie pomogło.

Tak sobie po was pojechałem, bo po primo - ostatnie.

Nawet jeśli jakiś haker Zdzisio, skubnie jakiemuś obywatelowi, pesel, imię, nazwisko, datę urodzienia... to co z tego wynika? No słucham... co z tego wynika?

Bo niby co? do banku sobie pójdzie? kredyt na jakiegoś obywatela weźmie, rachunek bnankowy online założy? Guzik prawda. Chyba, że są "take banki", w których na ładny uśmiech, kredytów się udziela...

... Nie ma? a to ci pech. Bo nawet jeśli haker Zdzisio ma kumpla w banku, ten "na ładne oczy, bez dokumentów kredytu udzieli", to prędzej czy później do obywatela trafi monit, że kredytu nie spłaca. Tu dysponujecie sprawnym aparatem co to "skubniętymi bułkami" się zajmuje, wystraczy "odprawkę" zrobić, nakazać, by amatorów darmowych bułek w spokoju zostawili i zajęli się tym "bankowcem", co to umowę podpisał, a jako że wiadomo, kredyt w gotówce nie jest udzielany, tylko na jakiś rachunek jest przelewany, to i jego właścicielem należy się zająć. Tak, wspólnymi siłami, przy mojej skromnej pomocy, mechanizm ściagania niewłaściewie udzielanych kredytów się wytworzył.

Chyba, że jest inny priakz, że nie należy tego robić. Tylko jak to wytłumaczysz jeden z drugim, narażonemu na "kredyt" obywatelowi? Potrafisz?

A może haker Zdzisiek, jakieś małe, duże AGD sobie weźnie na krechę, na obywatela z danych okradzionego?

A skąd. Bo jak sobie czytam:
"Co jest potrzebne do wzięcia na raty w RTV EURO AGD?
Na Raty przez Internet mogą kupować Klienci* sklepu euro.com.pl, którzy:
mają ukończone 18 lat, posiadają internetowe konto osobiste, posiadają stałe źródło dochodów (umowę o pracę, umowę zlecenie, kontrakt, emeryturę, rentę, działalność gospodarczą, działalność rolniczą)."
To też pudło.

Pozwoliłem sobie "podzwonić". Weryfikacja następuje wtedy, gdy podamy, NIP pracodawcy (ciekawe czy haker Zdzisiek go ma), nawet jeśli, to należy posiadać indywidualny rachunek bankowy "na siebie" (ciekawe czy zdolny haker Zdzisiek takowy założył), następnie weryfikację podanych danych przeprowadza człowiek z "banku". Tu skoro przeprowadza, to winien brać za ową weryfikację odpowiedzialność i jeśli ją niewłaściwie przeprowadził, a pod nią się podpisał, winien czuć się odpowiedzialny za kredyt.

Tu znów pytanie, "komu bije dzwon", biedakowi, obywatelowi, któremu skradziono dane, zaciągnięto w jego imieniu kredyt, czy "sklepowi, bankowi, i całemu łańcuchowi ludzi" ten kredyt udzielających. Pochwalże się Pan minister, "jakimś właściwym dochodzeniem". Czy choć raz przyszło wam do głowy, by aparat represji nie ścigał niewinnego obywatela, tylko właśnie ten cały łańcuch, co to do udzielenia niewłaściwego kredytu doprowadził? Wątpię.

Chyba, że jak wyżej, nie należy ścigać ludzi udzielających niewłaściwych kredytów.
A nie należy, bo przychód komuś przynoszą, tu można powiedzieć, że cały ten łańcuch jak paser się zachowuje, ba paser, mający przyzwolenie na paserstwo, tu rozumisz jeden z drugim, czyje przyzwolenie?

Ścigać należy zwykłego, małego obywatela, bo co on wam mosze zrobić... chyba tylko naskoczyć?


---

Kolejna popierdułka:

"Ministerstwo Cyfryzacji zainicjowało stworzenie tej strony, ponieważ w cyberprzestrzeni dochodzi do wycieków danych. Każdego dnia specjaliści z Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej (NASK) i Centralnego Ośrodka Informatyki (COI) pracują nad rozwiązaniami, które pomagają Ci kontrolować bezpieczeństwo Twoich danych."
to mię śmiech ogarnia, a to dlatego, że wyciek danych poza samym wyciekiem, groźny być nie powinien, wstydliwy owszem, ukarany (w sensie soób, które...), jak najbardziej,
ale niech mi minister udowodni, że... groźny.

Ci sobie "specjalną stronę" najpierw inicjują, następnie z zainicjowanej, tworzą.

Bo nawet jak haker Zdzisiek dowie się, że obywatel ma raka, to się dowie, jeśli się dowie, że ma dwie kochanki, to... pozazdrości.

Kompetencje ministra:
"W latach 1996–1997 mieszkał i uczył się w Stanach Zjednoczonych. Absolwent XIV Liceum Ogólnokształcącego im. Polonii Belgijskiej we Wrocławiu. W roku szkolnym 2005/2006 został finalistą XIX Olimpiady Wiedzy Ekonomicznej o tematyce „Ryzyko w działalności gospodarczej”. Ukończył studia z zakresu finansów i rachunkowości w Szkole Głównej Handlowej.
Janusz Cieszyński prowadził przedsiębiorstwo zajmujące się cyfryzacją, a także doradztwem biznesowym i prawnym dla sektora małych i średnich przedsiębiorstw. Zasiadał w zarządzie wspólnoty mieszkaniowej. Od 2009 do 2014 pracował w firmie telekomunikacyjnej Orange Polska w działach finansów i marketingu. Członek Komitetu Monitorującego Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój."

Chciałem sobie z ciekawości poczytać o owym "Janusz Cieszyński prowadził przedsiębiorstwo zajmujące się cyfryzacją, a także doradztwem biznesowym i prawnym dla sektora małych i średnich przedsiębiorstw" przedsiębiorstwie, niestety, wzmianek brak.

Wciąż czytam, o sukcesach tego Pana.Kim jest Janusz Cieszyński, nowy minister cyfryzacji?Nowy minister od cyfryzacji. Będzie nią zarządzał człowiek, który dał nam e-receptę i odszedł po aferze z respiratoramiNiestety nie doszukałem się co to za firmę on kiedyą prowadził.

Ze strony rządowej:
"Kompetencje
 Jest członkiem Komitetu Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji.
Inicjuje, koordynuje i nadzoruje wykonywanie zadań przez Departament Funduszy Europejskich i e-Zdrowia.
Nadzoruje działalność Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia w Warszawie."

Zapomniałbym... tweetnąć potrafi.


---

doradca@dżon
... co tam robicie na tych waszysch stanowiskach?, bo ja śmiem twierdzić, że nic...