... ci którzy osadzali, teraz tego prawa będą musieli przestrzegać, przestrzegając, nam będa to europejskie prawo wciskali, jako właściwe.


Jakiś czas temu trafiłem na tę informację:Z aresztu do Brukseli. Włodzimierz Karpiński: Nigdzie nie uciekamSamo życie polskiej (nie tylko) nomenklatury, tej zaktywowanej do działania.

Najciekawszy jest redakcyjne opracowanie Joanny Mazur:

"Karpiński do aresztu trafił w lutym, a wyszedł z niego w czwartek, ponieważ zdecydował się przyjąć mandat europosła (tutaj tłumaczymy, dlaczego miał taką możliwość). Na antenie RMF FM przekazał, iż zdecydował się zostać eurodeputowanym, ponieważ "ma wątpliwości, czy w jego sprawie chodzi o dojście do prawdy". Podkreślił, iż "żąda procesu"."

Proszę to przeczytać kilka razy, właśnie to, ponieważ zdecydował się przyjąć mandat europosła, bo nie wiem czy Pani Joanna Mazur zmęczona była, czy może Pan Włodzimierz siedząc, postradał był..., czy może "tak toczy się światek".

Samo wyjaśnienie, o którym autorka wspomniała (żadnym tam wyjaśniem nie jest), dlaczego miał taką możliwość jest opisane tu:Włodzimierz Karpiński europosłem. Jest komunikat Parlamentu Europejskiego

Ja czytając informację dostrzegam, że On wyszedł z aresztu, ponieważ się zdecydował przyjąć (Pan Włodzimierz, jakby we krwi ma przyjmowanie), ba, On ma watpliwości. Słusznie, że je ma, ale skoro ktoś go do tego aresztu "usadził", to albo miał za co, albo go nie lubił. Tu wypadało by wyjaśnić tę wątpliwość, lub to nielubienie.

Bo chyba nie godzimy się by za nielubienie do aresztu osadzano? W takim wypadku osadzający, winien klapsa dostać. A tu nic, cisza.

W tym, żadnym wyjaśnieniu, napisano tylko, że kandydował do PE i nie zdobył mandatu, ale jako że ktoś inny mandat posła zdobył w ostatnich wyborach, to i wakat w PE się zrobił. Wakat należy obsadzić, (nie) wybranym. Nie ważne czy siedzi, czy nie siedzi, nie ważne czy sprzeniewierzył czy też nie. Ważne jest że wakat należy obsadzić.


Jak zrozumiałem z tego całego ambarasu, można posadzić każdego, np. za przygarnięcie paru milionów łapówki, sam osadzony, prócz właściwej drogi obrony, może sam sobie wyjść z paki, bo tak zdecydował, a zdecydował, bo kandydował, choć mandatu nie uzyskał.

Zrozumiałem również, że osadzający może osadzić, słusznie lub nie słusznie, i włos z łepetyny mu nie spadnie.

Zrozumiełem również, że Parlament Europejski, to właściwe miejsce dla osadzonych (tych np. przygarniających łapówki), a będąc litościwym (PE), w swoje szeregi za krzywdy doznane, tych podejrzanych o te łapówki przyjmuje.

Zrozumiałem również, że podejrzani o przyjmowanie łapówek i wcześniej osadzani, teraz będą europejskie prawo stanowili, to prawo, będzie następnie przez np. nasz własny rząd (który tegoż kandydata osadził) przestrzegane.

My temu prawu będziemy poddani. Na prawie koniec przypomnę jeszcze słowa nowego, już nie osadzonego, europejskiego posła, który prawo będzie stanowił (u Sowy):

"[…] to było spotkanie z posłami jakiejś Polski wschodniej […]. I ona tam powiedziała o jakimś rozwoju ekspansyjno-dyfuzyjnym, czy jakimś wiesz, że powstaną silne ośrodki. Kołem zamachowym w tej teorii jest profesor […] od rozwoju regionalnego. Ta teoria sprowadza się, że na koniec wiesz, chuj tam z tą Polską wschodnią, nie?"

Taki to ten nasz Pan euro(p)oseł.

Ja mimo wszytsko mu przyklasnę, nie powinien jednak tylko żądać procesu, winien zawiadomić że mu niesłusznie krzywdę wyrządzono, winni powinni zostać ukarani. Zatem czekamy Panie eurodeputowany, z uwagą śledząc nagłówki. Proszę jednak uważać, bo jak doprowadzi Pan do ukarania i osadzenia winnego pańskich krzywd, to się może okazać, że kolejny wakat się zrobi, i ten osadzony, a winien pańskiej krzywdy, pańskim kolegą w europarlamencie może zostać... bo tak sobie zdecyduje. Wtedy przy jednym(ej) (ławie)korycie razem siedzieć będziecie.

.......

Nie wiem tylko czy18-latek miał ukraść baton za 2 zł. Grozi mu 10 lat w więzieniualboWypił w sklepie wino i zjadł batonik. Grozi mu nawet 8 lat więzieniamoże sobie ot tak wyjąć bo sobie zdecydował (nawet jeśli nie kandydował, bo to chyba nie mażadnego znaczenia).

Można by porównać wagę klika złotych vs. kilka milionów, ten za kilka złotych posiedzi, ten drugi w (p)osły europejskie pójdzie, a tam sowitej dożywotniej emerytury się dorobi. Na tę sowitą emeryturę, złożą się mniędzy innymi wskazani, za kilka złotych, bo w aresztach, będą zdaje się pracowali.


Nikt nie wyjaśnił, włącznie z osadzającym, co się stało z pięcioma milionami przyjętych korzyści? Były przyjęte, nie były, a może zostały przejęte?

Bo co się stało z batonikiem, to wiemy, ot został zjedzony. A może to o to chodzi, zjedzonego nie da się przejąć, chyba, że w postaci... jakby to ująć... gówniana sprawa z tymi osadzonymi.


---
@dżon
... każdy koneser darmowego batonika winien kandydować, wówczas ma szansę, będąc osadzonym, by jak ojczyzna wzywa, mimo krzywd dokonanych, stanąć, jakby kolejny wakat...